Makrama od czterech węzłów: pięć wzorów dla początkujących

Wpisując „makrama wzory” trafiasz na setki zdjęć bez instrukcji i na wrażenie, że każdy z tych splotów to osobna umiejętność. Nie jest. Wszystko, co widać na tych zdjęciach, wyrasta z czterech węzłów, a różnica między prostym wieszakiem i rozbudowanym panelem na ścianę to wyłącznie kolejność ich powtarzania.

Cztery węzły, które wystarczą na start

Pierwszy to węzeł zaczepowy, którym mocujesz sznurki do kołka. Wygląda banalnie i decyduje o tym, czy górna krawędź pracy będzie równa. Drugi to węzeł płaski, złożony z dwóch symetrycznych ruchów wokół pary sznurków środkowych. Trzeci to półkluczka, czyli ten sam ruch wykonywany zawsze z jednej strony, dzięki czemu splot skręca się w spiralę.
Czwarty to węzeł żeberkowy, prowadzony po skosie lub poziomo, i to on rysuje wszystkie linie ukośne, romby i litery, które w zdjęciach wyglądają na wyższą szkołę jazdy. Nauka wszystkich czterech zajmuje jeden wieczór, jeśli ćwiczysz na krótkich odcinkach zamiast od razu wiązać całą pracę. Kolejność nauki ma znaczenie: kto zaczyna od żeberkowego, zwykle rezygnuje, bo bez wyczucia naciągu skos ucieka i splot wychodzi krzywy.

Wzór Węzły Sznurek na 30 cm szerokości Czas
Prosty wieszak na kwiaty zaczepowy, płaski ok. 24 m 1 do 2 godzin
Panel w kratkę płaski, przeplatany ok. 40 m 3 godziny
Spirala pionowa półkluczka ok. 20 m 1 godzina
Romb z żeberka żeberkowy, płaski ok. 45 m 4 godziny
Frędzle z rozczesaniem dowolne plus cięcie dodatkowo 8 m 30 minut

Jaki sznurek wybrać i ile go potrzeba

Sznurki dzielą się na trzy typy i to najważniejszy wybór na starcie. Skręcany rozdziela się na włókna, więc świetnie sprawdza się we frędzlach, ale trudniej z niego wiązać, bo rozkręca się pod palcami. Pleciony trzyma kształt i jest wygodny w nauce. Trzeci typ, sznurek jednolity, jest najsztywniejszy i najlepiej pokazuje ostre krawędzie żeberka.
Grubość 3 mm nadaje się do drobnych prac i biżuterii, 5 mm to standard na wieszaki i panele, 8 mm i więcej używa się do dużych form na ścianę. Reguła zużycia, która działa: każdy sznurek nawieszony na kołku powinien mieć długość równą czterokrotnej docelowej wysokości pracy, a przy gęstych wzorach z żeberkiem nawet sześciokrotnej. Polska marka Bobbiny podaje metraż na szpuli, co upraszcza rachunek, a szpula 100 metrów w grubości 5 mm kosztuje zwykle 60 do 90 zł.

Skąd wziął się ten splot i dlaczego wraca

Makrama jest starsza niż fotografia, ale jej masowy moment przypadł na lata siedemdziesiąte. Zbieram przedmioty z tej dekady i widzę ją na targach staroci regularnie: wieszaki na kwiaty z beżowej juty, zasłony w drzwiach, oprawy na doniczki. Wtedy robiono ją z juty i sizalu, materiałów sztywnych i szorstkich, dlatego stare prace mają grubszy, bardziej surowy rysunek.
Współczesna wersja używa miękkiej bawełny w kolorach naturalnych i wygląda przez to lżej, choć węzły są dokładnie te same. Kto chce zrobić rzecz wyglądającą jak z epoki, powinien sięgnąć po jutę i po kołki z surowego drewna zamiast po fabrycznie ciętego drążka. Detal, który najczęściej zdradza nowe prace, to zbyt równe frędzle, bo w latach siedemdziesiątych cięto je ręcznie i nierówność była częścią charakteru rzeczy.

Od czego zacząć pierwszą pracę

Weź kołek długości 30 centymetrów, osiem sznurków po 2 metry i zrób z samych węzłów płaskich, na przemian przesuwanych o jedną parę, niewielką próbkę wzoru w kratkę. To ten sam splot co w pełnym panelu z tabeli, tylko krótszy: wychodzi po godzinie i uczy najważniejszej rzeczy w makramie, czyli równego naciągu. Węzeł zbyt luźny widać natychmiast, bo rząd wybrzusza się w dół.
Powieś pracę na czymś stabilnym na wysokości oczu, zamiast wiązać ją na kolanach. Praca zwisająca swobodnie pokazuje błąd od razu, praca leżąca na stole ukrywa go do samego końca. Sznurki poprowadź do przodu, nie do tyłu, i przycinaj frędzle dopiero po powieszeniu w docelowym miejscu, bo długość ocenia się okiem na ścianie, a nie miarką na stole. O pierwszym starciu z krosnem i tym samym problemie naciągu pisaliśmy w tekście o pierwszej ramie tkackiej.

TL
O autorze

Tomasz Lis

Kolekcjoner z kilkunastoletnim stażem na targach staroci i giełdach płyt. Ceny zna lepiej niż niejeden sprzedawca, a po okazje wstaje o świcie, żeby zdążyć przed tłumem. Zbiera stare narzędzia, mosiężne lampy i winyle, głównie polski jazz z lat siedemdziesiątych. Twierdzi, że najlepsze znaleziska trafiają się nie na targach, a przy okazji sprzątania cudzych strychów.